DOBRE OBYCZAJE
Bralam ostatnio udzial w zywej dyskusji na temat zanikania tak zwanych dobrych obyczajów. Kurtuazja oraz grzecznosc na co dzien. Wypada powiedziec slówko o Francuzach. Ciekawy naród. Sympatyczny bardzo. Galanteria wobec pan, szarm i poczucie humoru jest ich domena. Ogólnie 'bon ton'. I tak jest na co dzien: w sklepie, w srodkach transportu, w restauracji i w pracy.
Uscisk dloni lub cztery razy buzi z boku na powitanie, obowiazkowe pytanie: comment ca va? Wszyscy wokól sie upewniaja, czy aby dobrze leci, czy wszystko gra. Prawie kazdy Francuz jest uprzejmy, usmiechniety i grzeczny. Zupelnie jakby nie potrafil inaczej. Zdarza sie oczywiscie równiez chamstwo i zla wola, choc rzadko. Trzeba wiec sie zastrzec: wysoka kultura Francuzów - na ogól.
Nikt tu nie trzepnie ci drzwiami przed nosem, nie wepchnie sie przed toba, gdy stoisz w kolejce. Wprost przeciwnie, dama z wózkiem zaladowanym zakupami przepusci cie z czarujacym usmiechem do sklepowej kasy, widzac, ze masz tylko w koszyku koncentrat pomidorowy i makaron.
Gdy wsiada wiecej ludzi do paryskiego metra, pasazerowie siedzacy w przejsciu natychmiast podrywaja swe zadki, aby dla wszystkich bylo wiecej miejsca. I to tak sami z siebie, zupelnie nie do wiary.
Slowa przeprosin, slowa powitan, zyczenia dobrego dnia, czy chocby wieczoru, gdy jest juz pózno doslownie fruwaja w powietrzu, spotyka sie je na kazdym kroku. A gdzie jeszcze "smacznego", "milej podrózy", "pieknych snów na dobranoc", "zlamanego pióra" na pisemny egzamin i "merde" (gówno) na okolicznosc 'rendez-vous' z przyszlym pracodawca, a "odwagi" przed kolacja u tesciowej?...
I tak bez konca. Nawet jak komus zdarzy sie nieopatrznie wdepnac w nieczystosc na chodniku, wszyscy ciesza sie zywiolowo, zapewniajac, ze to przynosi szczescie. To samo z beztroskim ptaszkiem, który narobil z góry na czyjs wyjsciowy garnitur. Grunt, to sie nie przejmowac, byc dobrej mysli i okazac drugiemu zyczliwosc.
I tak jest wszedzie. Wszyscy do wszystkich: pan do pana, pani do pani plus oczywiscie relacje pani-pan. Praca zawodowa nie jest tu wyjatkiem, bo niby dlaczego? Dochodzi tylko bardzo zasadnicza rzecz. A sa to faktyczne, rzetelne kompetencje zawodowe kobiety, jej partnerstwo w pracy, umiejetnosc zgrania sie z zespolem. Z tego kobieta rozliczana jest na równi z kolega plci meskiej.
A to rozliczenie jest juz bez pardonu. Otoczona pietyzmem "kobietka" wystawiona jest na równoprawna, aczkolwiek bezwzgledna rywalizacje, czesto walke. Ale to jest przeciez w porzadku. Ten system zmusza wszystkich do maksymalnego wysilku i jak najdalej idacej realizacji.
Dzisiejsze zycie staje sie coraz trudniejsze dla ludzi obojga plci. Totez wprowadzenie na co dzien form grzecznosciowych popartych autentyczna uprzejmoscia i sympatia do bliznich wydaje mi sie pomocne, potrzebne. Po prostu latwiej i milej z tym zyc...
Magda Nawrocka